Autor: Rafał Data: Wrzesień 15, 2009
W życiu nie ma łatwo. Każde zwycięstwo to setki godzin ciężkiego treningu, litry potu i setki nieprzespanych nocy. Ale warto! Cholernie warto pracować na tą jedną chwilę, na naszą chwilę, na swoje pięć minut na tym świecie. Wtedy przychodzi satysfakcja, świadomość, że nasza praca nie poszła na marne, świadomość sukcesu, spełnionych marzeń.
Jednak sukcesem dla mnie nie jest tylko kolejny “papierek”, kolejne trofeum. Sukcesem jest zgrana rodzina, szczęśliwa osoba u Twego boku czy przyjaciel, na którego pomoc zawsze możesz liczyć.
Największym sukcesem jest jednak świadomość, że osiągnęło się sukces…
Tak… Sukcesem na pewno jest znalezienie prawdziwego przyjaciela. Takiego od serca, któremu możemy bez obaw powierzyć wszelkie tajemnice, lęki i radości. Takiego, którego zawsze można spytać o radę i mieć pewność, że nie zostanie się wyśmianym albo pozostawionym samemu sobie… Sukcesem jest też bycie takim przyjacielem…
Natomiast świadomość, że osiągnęło się sukces jest cholernie budująca. Napełnia nas takim wewnętrznym światłem, poczuciem spełnienia. I to nie pieniądze, ale jak sam mówisz, jedynie ciężka praca doprowadza nas do sukcesu. Oczywiście awans można sobie kupić – ale ileż szczęścia przyniesie ci ten wypracowany, wyczekiwany…
Prawdziwym jednak sukcesem jest przejść przez życie zaznawszy szczęścia, miłości, przyjaźni, ale też bólu rozczarowania i odrzucenia, który kształtuje nas na prawdziwych ludzi…
Postaram się już nigdy nie zapomnieć, że prawdziwego sukcesu nie widać. Że ukrywa się on w naszym sercu i daje siłę na przeżycie kolejnych dni i spełnianie się w każdym z nich…
Wrzesień 16, 2009 @ 20:20
Zawsze byłeś ambitny, pamiętam jak siedziałeś po nocach nad jednym problemem, by z rana uzmysłowić sobie, że masz kolejny problem. Taki już jesteś: zawsze zabiegany, zawsze w drodze, zawsze czegoś szukasz
Ale podziwiam Cie człowieku, podziwiam Cię cholernie, nauczyłeś mnie, że jak się chce to można wszystko (zawsze to powtarzasz).
Wczoraj gadałam z Anką to powiedziała, że nie ma gdzie chodzić. Kurwa czasy się zmieniają, za naszej kadencji (nie chodzi o “nas”) poszło się w miasto i się szalało, chlało i baletowało całą noc a teraz? Nawet zajść nie ma gdzie… Eh szkoda gadać…
Trząsłeś miastem, szkoda, że o tym zapomniałeś… Starzejesz się facet
Kolejna co się rozpisała (widzę tam na górze ktoś lepiej od Ciebie filozofuje
) to ja kończę
Co do ostatniego zdania to Ty chyba wiesz najlepiej co to znaczy, szkoda, że ja tego jeszcze nie wiem…
3maj się
Fajnie by było gdybyś się częściej odzywał…